środa, 28 września 2016

Kolejny tajfun

Od dwóch dni nad Tajwanem szaleje tajfun Mej-ji (nazwę przetłumaczyłam bezpośrednio z języka chińskiego). Miał być on średniej wielkości tajfunem a okazało się że jak zwykle "zima zaskoczyła drogowców" tylko że w wydaniu tajwańskim to nie są przelewki bo tajfuny mają dość niszczycielską moc...
 
 
 
  Aby w prostych słowach opisać to co się działo za oknami to chyba tylko jedno słowo pasuje- wichura...Ale taka prawdziwa wichura...Miałam mocne obawy co do okien - mianowicie czy wytrzymają pod naporem wiatru... Wiatr był na tyle silny że przewracał ciężarówki, strącał dachy, nie mówiąc już o dziesiątkach tysięcy wyrwanych z korzeniami drzew...
 
 
Szczerze mówiąc w poniedziałek jak mi dzieciaki powiedziały około 21, gdy kończyliśmy zajęcia, że we wtorek nie trzeba iść do szkoły bo tajfun byłam mocno zdziwiona...Że niby co, taki średniak i od razu ogłosili wolne? Coś było nie tak...Zupełnie nie śledziłam również drogi, średnicy oraz położenia tego tajfuna- co jest dla mnie dość nietypowe gdyż zazwyczaj pochłaniają mnie takie sensacje pogodowe zupełnie i na końcu wiem gdzie, kiedy, ile...dosłownie wszystko....A teraz to olałam i proszę...Dwa dni wolnego. Od 10 lat nie pamiętam takiej sytuacji...Całe szczęście dzisiaj tajfun już nie był w ogóle odczuwalny i generalnie wolne nie było zupełnie potrzebne...Nudziliśmy się trochę w domu bo jednak pogoda do południa była trochę nieprzewidywalna.
 
 
Podobno w pobliżu czai się jeszcze jeden tajfun - to byłby już 4 z kolei i tylko w przeciągu niecałego miesiąca...Mam nadzieje że może jeszcze się "rozwieje" po oceanie. A jutro powrót do szarej rzeczywistości a za dwa dni znów weekend :)
 



 
 

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Czekam na Twój komentarz:)

".src='http://code.jquery.com/jquery-latest.js'/>