wtorek, 20 czerwca 2017

Niekapek

Znaleźliśmy...Nareszcie...Na razie jest idealny...Mam nadzieję że się znowu nie rozczaruję...A o czym mowa? O tym przeklętym niekapku, który zawsze kapie jak szalony zazwyczaj zalewając wszystko czego absolutnie zalać nie powinien- dywany, sofę, materac i moją torebkę- najczęściej właśnie ona padała ofiarą niby wodoszczelnych butelek i muszę przyznać że doprowadzało mnie to do szału...


Adzik w dalszym ciągu nie pija zwykłej wody tylko mieszamy jej dużą ilość wody z sokiem jabłkowym. Wiem, zdaję sobie sprawę że w tym wieku dziecko powinno już tą wodę pić bez mieszanek ale Adzik- uparciuch do kwadratu jej nie wypije za Chiny ludowe a ja nie mam siły i ochoty żeby przeprowadzać z nią "boje o napoje". Ja sama zresztą też piłam dużo herbat, kompotów, napojów gazowanych, mlecznych i wszelkiego rodzaju innych dosładzanych przez większą część mojego życia i co? I żyję, a teraz uwielbiam pić wodę ale wiem że jakby ktoś na siłę mi tą wodę proponował 20 lat temu to na pewno tak chętnie teraz bym jej nie piła....
 

Do czego zmierzam? A właśnie...Inaczej jest w tymi butelkami gdy pije się zwykłą wodę a inaczej gdy jest to mieszanka z czymś słodkim...Po prostu to wielka pożywka dla bakterii i jeszcze nasz wilgotny i gorący klimat...Te butelki zmieniane u nas są niezwykle często właśnie z wyżej wymienionych powodów. Po pewnym czasie nie da rady ich domyć tak żeby były w 100% czyste dodatkowo często się zdaża że niektórych miejsc po prostu nie da się umyć- tak zostały zaprojektowane...

Mieliśmy już tyle tych butelek że po prostu ich nie pamiętam . Teraz szukałam czegoś co można będzie wymieniać czyli kupować nowe słomki czy ustniki a butelka będzie taka sama. No i oczywiście musiała być syrenka - bo Adzik uwielbia te syrenki nieszczęsne... I tak trafiłam na Camelbak...Wcześniej już mi się te butelki rzuciły w oczy bo jeden z moich małych uczniów miał taki fajny z rekinami a nie z jakimiś tam niebieskimi, brzydkimi misiami jak to większość Tajwańskich chłopców.

 
Butelka jest wykonana z tritanu czyli fajniejszej wersji plastiku, który podobno nie przepuszcza do wody tych substancji hormono- podobnych. Nie do końca jestem o tym przekonana ale pocieszam się że lepszy tritan od zwykłego plastiku. (Zastanawia mnie jednak dlaczego mama tego chłopca zmieniła mu jednak tą butelkę Camelbak w rekiny na szklaną obleczoną jakąś gumą żeby się nie stłukła...Mama jest lekarką...Może też powinnam jednak inwestować w szkło? Ah, te nieuczesane myśli....;)

 
I jak na razie butelka jest super, fajnie się myje, nie ma problemu z domyciem słomki i ustnika, jest dość lekka, wykonana bardzo starannie, super wygląda i zupełnie się nie rozlewa. Dlaczego? Bo ma fajny ustnik, który jest tak zaprojektowany że trzeba go ugryść (sorka, nie mam jednej polskiej literki więc piszę z błędem) i dopiero wtedy leci...
 
Post absolutnie nie jest sponsorowany, myślę że mogę ja obecną chwilę polecić każdemu bo Camelbak ma też butelki dla dorosłych. Będę na bieżąco Was informować ile butelka przeżyła.

3 komentarze :

  1. Fajna butelka, ja nie widzialam takich w Anglii ale słyszałam że szklane są zdrowsze i powinniśmy tylko z takich pić, a wszędzie jednak plastik, pozdrawiam z upalnej Anglii

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już od lat spisałam niekapki na straty, używamy zwykłych butelek i zwykłych kubków. No i bidony rowerowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja moim dzieciom do szkoly kupilam butelki z serii Thermos Funtainer, ale nie wiem czy sa dostepne na Tajwanie. W kazdym razie glowna czesc jest ze stali nierdzewnej, tylko slomka oraz ustnik (oraz nakretka) z plastiku. Ma tez fajna opcje, ze kiedy dziecko butelke upusci, wieczko z nakretki automatycznie odpada, zeby zapobiec lamaniu. Tylko raz mojej corce przydarzyl sie przeciek i to z mojej winy - krzywo zakrecilam butelke. Poza tym trzyma. No i szok, ze przezyla caly rok szkolny. Moje dzieciaki wiecznie inne butelki upuszczaly i zaraz byly albo pekniete, albo mialy gdzies odpryski i nadlamania. ;)

    A co do szkla, to niestety, jest to najzdrowsza opcja. W poprzedniej pracy prowadzilismy badania nad zwiazkami chemicznymi ulatniajacymi sie z plastiku pod wplywem temperatury. Co prawda robilismy to pod katem opakowan lekow (butelek na syropki, torebek z kroplowka, itp.), ale ta sama zasada tyczy sie plastiku, w ktorym jest zywnosc oraz napoje. Niby znajdowalismy tych zwiazkow (zazwyczaj) sladowe ilosci, no ale znajdowalismy! Ja pod wplywem naszych badan, do przewozenia lunchu do pracy zaczelam uzywac wylacznie szklanych pojemnikow. Sa znacznie ciezsze, ale zdrowsze. :) No, ale dziecku mimo wszystko szklanej butelki bym nie dala. Za duze ryzyko zbicia. Zreszta w tutejszych szkolach chyba jest nawet zakaz przynoszenia szklanych rzeczy. :)

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Twój komentarz:)

".src='http://code.jquery.com/jquery-latest.js'/>