poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Wielkanoc

Moja pierwsza Wielkanoc od nie-pamiętam kiedy :) I mimo że w zeszłym roku trochę tam świętowaliśmy - Adriana była już "chodząca" jednak brakowało mi światecznej atmosfery...W tym roku tak się cudnie złożyło że mamy tu długi weekend bo Tajwańczycy obchodzą Dzień Dziecka (04.04) oraz Święto Zmarłych (05.04) i mamy 4 dni wolnego:)






 
Jest wiosenny bukiet, są pisanki, koszyczki aż dwa bo jeden Adusiowy, jest sałatka, tort kokosowy, jajka gotowane, tartar, galareta już się chłodzi w zamrażalce, jest przyjęcie Wielkanocne, no i jest Babcia z nami w dalszym ciągu:) Czyli żyć nie umierać...Prawdziwa Wielkanoc, Boże Narodzenie i wszystkie inne okazje, których nie miałam okazji obchodzić bo akurat szłam na pół doby do pracy...

 
Święciliśmy jajka i Adzik zachowywał się znacznie lepiej niż rok temu...Pomogło oczywiście jajko niespodzianka, które miało zostać poświęcone ale oko Ady nie śpi i wypatrzyła je czyli musiała od razu jeść (przez znaczną chwilę było cicho potem tylko śpiewała sobie o kotku).
 

 
Ja ładuję baterie (chociaż oczywiście wieczorami muszę tłumaczyć) i staram się nie objadać bo u nas już od ponad tygodnia 30 stopniowe upały i niestety oponka jest i to wielka :(
 


 
W każdym razie mam nadzieję że Święta spędziliście w gronie rodziny i przyjaciół...Niestety nie zdążyłam z życzeniami świątecznymi jednak mam nadzieję że wiosna zagościła w waszych sercach i może niedługo się pojawi w Polsce...U nas też zresztą już po upałach - od jutra ochłodzenie o 15 stopni w dół czyli będzie poniżej 20....
 
 
 

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Czekam na Twój komentarz:)

".src='http://code.jquery.com/jquery-latest.js'/>