wtorek, 9 lipca 2013

Metoda usypiania 3 - 5 - 7

To już dwa miesiące odkąd rozpoczęły się nasze problemy ze snem ( wcześniej też nie było jakoś super ale był okres że Adzik zasypiał prawie jak w zegarku o 22 i z przerwami na karmienie spał do rana).
  
Dobrej jakości ujęcie według taty Adusi:) Grunt że dziecka nie uciął...

 
Wiem, "niemowlęta tak mają" - "ząbkowanie"- jednak tak długi okres nieprzespanych nocy dał nam  strasznie we znaki. Wiem że sami po trochu jesteśmy sobie winni jednak problem nie wynika tylko z naszego nieuporządkowanego grafiku bo był czas że prawie zegarkiem w ręku przestrzegałam pór chodzenia spać i jedzenia. Po pewnym czasie (jakimś miesiącu od wystąpienia zjawiska "bezsenności") stwierdziłam że wypróbuję wszystkiego i dałam Adzie wolna rękę co do spania...Wyszłam z założenia że sen jest niezbędny do jej dalszego, prawidłowego rozwoju zatem niech śpi kiedy może...No i zaczęła zasypiać, pewnie ze zmęczenia, tuż nad ranem, początkowo około 4, potem stopniowo doszło nawet do 6.30 rano. No, a my musieliśmy jej dzielnie towarzyszyć...
 
 
Pod koniec tego tygodnia powiedziałam dosyć...Nieuregulowany tryb zasypiania małej spowodował że byłam na skraju wyczerpania-  niestety gdy Ada odsypiała zarwane noce ja musiałam iść do pracy, która jest dość wyczerpująca. Do domu wracałam i jeszcze ciągłam naszą trójkę na spacer- bo niestety tata nie wpadłby na pomysł żeby wyjść z dzieckiem z domu...(Spuścizna po tak zwanej starej szkole wychowania tajwańskiego, która nie pozwalała np na spacery z dzieckiem poniżej 4 miesiąca, bo podobno złe duchy mogłyby porwać dziecko, poza tym w kulturze azjatyckiej spacer to trochę marnowanie czasu, w którym przecież można pracować, spać lub jeść). Rezultatem było wielkie zmęczenie, tak że nie miałam nawet siły na zabawę z młodą...
 

 
Nigdy nie byłam zwolenniczką metod usypiania, w których dziecko ma płakać aż zaśnie i po pewnym czasie uczy się samodzielnie zasypiać...No ale niestety stwierdziłam że muszę zacisnąć zęby, zignorować niezadowolenie taty, który z góry przecież wie że się nie uda (tata to największy pesymista świata) i spróbować. Z góry odrzuciłam metodę usypiania Tracy Hogg (kto wie, może kiedyś będę musiała ją wypróbować). Bardziej realistyczna wydała mi się metoda 3 - 5 - 7 (odkłądamy dziecko i wychodzimy jak zaczyna płakać wracamy po 3 minutach i uspokajamy, znów ychodzimy i gdy płacz się powtórzy wracamy po 5 minutach...) tylko że ja dodałam jeszcze minutę na początku tak że powstało coś ala 1 - 3 - 5  - 7.
 
Na naszej trasie spacerowowej możemy zobaczyć właśnie takie cuda:)
 Pierwsze dwie noce upłynęły w niemalże sielankowej atmosferze- mała popłakała troszkę (może z 5 minut) i zasypiała za każdym razem sama dość szybko. Niestety wczorajsze usypianie było naprawdę wielka przeprawą i dla niej i dla mnie. Wybudziła się koło 1 w nocy i godzinę płaczu trwało zanim ponownie zasnęła. Ale mi jej było szkoda...Byłam jednak nieugięta i w rezultacie mała spała do porannego karmienia...Dziś poszła spać o 11 i obyło się nawet bez płaczu ale obawiam się że po północy znów się obudzi i będzie nieciekawie...
 
 

24 komentarze :

  1. testowałam tą metodę w pracy na studiach jako niania i faktycznie się sprawdziła, o tyle o ile ze mną szło sprawnie to mały rodziców dlużej zawsze testował :) także nie poddawaj się a wszystko się uda :) Adzik wygląda tak słodko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak narazie idzie dobrze mało płaczu kilka minut tylko a mała śpi jak suseł:)no cla chyba trafiłam na dobry moment bo zęby rosną skoku nie ma...

      Usuń
  2. Kurczę no nie wiem co Wam poradzić:( Nie znam się na usypianiu bo póki co nie mieliśmy problemów.
    Trzymam kciuki za powodzenie u Was.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też bym chciała doradzić, ale nie mam jeszcze tego problemu.
      ale o metodzie 3-5-7 kiedyś słyszałam i niektórzy bardzo sobie chwalą.

      Usuń
    2. Dzięki Dziewczyny jak na razie jest nieźle...no ale okaże się jak przyjdzie skok lub nowe zęby:)

      Usuń
  3. Fajnie,że zdradzasz nam obyczaje tajwańczyków,ciekawa sprawa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę mało ostatnioo wątku kulturoznawczym ale z czasem może będzie lepiej:)

      Usuń
  4. ja osobiscie nie jestem za tą metodą,dziecko nie powinno kojarzyc zasypiania ze stresem i placzem,a przy tej metodzie niestety tak jest.
    U nas od zawsze był problem z zasypianiem,od 2 tygodni z tym walczymy,ale robimy tak,ze kladziemy Marcinka do lozeczka i jestem cały czas przy nim,jak zaczyna poplakiwac to przytulam,glaszcze po glowce i sie uspokaja. Teraz zazwyczaj wierci sie dlugo w lozeczku i zasypia sam.Ale mam nadzieje,ze ten czas bedzie sie skracał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również tak robimy :) Leżymy z Franiem u nas w sypialni, przytulamy, głaszczemy dopóki sam nie zaśnie :) Powodzenia

      Usuń
    2. U mnie płaczy poza tym jednym razem godzinnym nie jest dużo...zazwyczaj wyglada to tak że ona popłakuje uspokajam ją klepię po pleckach i całuję w szyjkę mówiąc że jestm w pobliżu i jak wychodzę to ona uspokojona prawie sama zasypia....

      Usuń
  5. mam nadzieję, że się u Was sprawdzi ta metoda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak na razie nie wiem czy się sprawdza ale jest postęp- mała zasypia w łóżeczku po kilkuminutowym popłakiwaniu:)

      Usuń
  6. u nas niestety ja nie dalam rady z wychodzeniem bo tak mi bylo jakos zal Kubeczka...i wieczorem jest tak ze po karmieniu odkladam Malego do lozeczka i siadam w fotelu obok lozeczka i Kubeczek zasypia sam, troche pomarudzi ale wtedy go glaszcze i jak do tej pory zasypia tak sam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej, stosujesz metodę na wypłakiwanie dziecka, brr, podziwiam, ja bym nie mogła słuchać płaczu dziecka z drugiego pokoju, moja psychika by mnie zabiła. Zdecydowanie wolę metodę Tracy Hogg, może trwa to dłużej ale dziecko przynajmniej nie płacze! Inna sprawa, że nie stosowałam żadnych metod na siłę, małą sama pomału dojrzewa do samodzielnego zasypiania, póki co jesteśmy na etapie siedzenia razem w fotelu i głaskania małej po głowie. Kiedy uśnie, odnoszę ją do kojca i po sprawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie lubiłam tej metody no ale nie było innego wyjscia i jak na razie nie za dużo tego płaczu poza jednym razem...teraz to kilka minut i nie tyle płaczu co popłakiwania takiego...

      Usuń
  8. och, nie zazdroszczę Wam tych wszystkich przygód z usypianiem...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nominacja dla Was :)
    http://martynkowe-chwile.blogspot.com/2013/07/odpowiedzi-kilka-podwojna-nominacja.html

    OdpowiedzUsuń
  10. http://mjakmarcinek.blogspot.com/2013/07/wyroznienie.html#more wyróznienie dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też próbowałam takiej metody, niestety mój maż nie wytrzymał ...

    OdpowiedzUsuń
  12. To nie jest ludzka metoda, to tresura!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wklepalam cos w google na temat tej metody żeby znaleźć otuche po tym jak pochwalilam ja za skutecznosc na.fb i zostalam objechana z gory do dolu... przeczytanie wpisu pomoglo, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Twój komentarz:)

".src='http://code.jquery.com/jquery-latest.js'/>