czwartek, 17 grudnia 2015

Zaparcia nawykowe

Nie wiem jak to się zaczęło ale od jakiegoś miesiąca góra dwa (mogłam nie zauważyć) Adzik ma problemy z Numerem 2. O ile nauka samodzielnego siusiania poszła w miarę szybko i bez większych kłopotów (nawet w nocy Adzik już nie siusia) tak z kupką jest dramat :(
 


  Adzik powstrzymuje się, staje  na palcach, biega, jest poddenerowowana, mówi że ją boli a kupki nie chce zrobić. Wtedy tylko chce być noszona i praktycznie nie odstępuje mnie na krok...Potrafi tak płakać godzinami i w końcu nie może się już  postrzymać i wtedy płacz jest jeszcze większy...Oczywiście kupka idzie w majtki o sadzanu na toaletę nie ma mowy...Widzę jak ona się męczy i nic nie mogę na to poradzić...Kończymy w najlepszym wypadku obie płacząc a potem patrzę jak w mig przemienia się w radosne, "ćwierkające" dziewczątko bo brzuszek już lekki i nie trzeba nic powstrzymywać....
 
 
Nie wiem jak to się zaczęło...Czy od tego że miała zaparcia i bolało ją przy robieniu kupki - zapamiętała ten ból i teraz się boi... Czy może tak bardzo się boi że w przedszkolu zrobi kupke że zaczęła się postrzymywać? A może kupka była w przedszkolu i na nią nakrzyczeli że zrobiła w majtki? Może inne dzieci się śmiały? No hipotez jest tysiące, tylko co teraz?
 
 
Byliśmy u naszego lekarza i ten poradził nam żeby jej dawać więcej warzyw- no super rada dla rodzica dziecka niejadka co warzywa nie tknie...Mamy iść na prześwietlenie brzuszka do szpitala już od tygodnia i tylko czekamy aż Adzik wyzdrowieje...Kupiliśmy proszek jakiś naturalny dla dzieci i ten niby pomagał bo kupka była częściej ale też z płaczem...Z Polski mamy duphalac, który notabene nie działa na Adzika w ogóle...Jak ją odczarować żeby znów robiła samodzielnie kupki bez płaczu i powstrzymywania?
 
 
Czytałam że nie wolno nagradzać, że nie wolno nawet bić brawo po zrobieniu kupki, mało o tym rozmawiać i nie robić wielkiego halo...No ale nie da się tak do końca bo to jest wielkie halo w tej chwili, które dosłownie spędza mi sen z powiek...Strasznie się martwię bo wiem że ten problem może się ciągnąć latami i i na pewno nie wpłynie pozytywnie na Adusię gdyż większą połowę dni musi ona spędzać w przedszkolu a potem w szkole i może się ona męczyć z bolącym brzuchem jeszcze bardzo długo....
 
 
Właśnie wypluła wodę z śliwek...bestia mała wyczuła że coś tam jest :( Mamy jeszcze jakieś japońskie probiotyki...I nie do końca one działają gdyż brak współpracy ze strony Ady, która zje ćwiartkę jabłka i tyle...Zamówiłam właśnie Błonnik dla dzieci i czytam porady brzuszkowe ze strony zdrowybrzuszek ale wszędzie pisze że podstawa to zmiana diety...Mieszkamy w Azji i niestety eliminacja białego ryżu, który w 99% jest tylko jedzony (nigdy nie widziałam innego ryżu) jest niemożliwa...

 

4 komentarze :

  1. Kurcze... Mialam wlasnie poradzic blonnik. Tutaj (Stany) mozna dostac taki bezbarwny i bezzapachowy, ktory mozna dodac do picia. Ale nie wiem czy istnieje cos takiego dla dzieci (ten, o ktorym pisze jest dla doroslych). Sama mialam podobny problem z synkiem na poczatku odpieluchowania. Siusianie zalapal szybko, a kupe powstrzymywal. Tak jak wczesniej robil nawet 3x dziennie, tak zaczal trzymac po kilka dni. Oczywiscie konczylo sie wielkim placzem i marudzeniem, bo brzuszek bolal. U nas patrzylam na rozne srodki na zaparcia dla dzieci, ale wszystko to dziala na zasadzie czopkow, a u Adzika to chyba nie sa teraz typowe zatwardzenia, tylko ona ma jakas traume zwiazana z robieniem kupy... Kurcze, chcialabym Ci cos poradzic, ale nie wiem co. Moj Nik tez jest takim niejadkiem, ze na propozycje zwiekszenia ilosci warzyw w diecie, parskam smiechem... U niego jednak samo sie wszystko jakos uregulowalo. W trakcie epizodow z zaparciami wszyscy przeszlismy jelitowke, wiec na kilka dni zaliczyl powrot do pieluch, a potem robil juz kupe normalnie, tyle ze w gacie. ;) Nocnika do kupki dluuugo nie chcial zaakceptowac, ale w koncu i na to przyszedl czas. ;)

    A moze, w przeciwienstwie do poradnikow, jednak Ade chwalic za zrobienie kupki? Moze nagradzac? Szczegolnie, ze zaraz "po" humorek jej sie poprawia i napewno czuje ulge? Ja przy odpieluchowaniu obojga dzieci, zeby ich zachecic, dawalam za kazde siusiu do nocnika 1 zelka Haribo, a za kupe 2. ;) No dobra, na synka srednio dzialalo (on jest wielbicielem czekolady, ale ta powoduje zaparcia, wiec odpada), ale na corke rewelacyjnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój synek również miał taki problem, więc doskonale wiem, ile to stresu dla dziecka i rodziców. Takie zaparcia nie są spowodowane dietą, bo istniałyby od początku, to zaparcia nawykowe, które jak słusznie sądzisz, mogą być spowodowane wieloma czynnikami. Po wielu próbach, wielu tygodniach walki, do sukcesu przyczyniło się regularne, kilkumiesięczne podawanie Lactulosum, czytanie i oglądanie książeczek o kupie- serio pomogło (Mała książka o kupie, Kupa, kupa, kupa), żeby oswoić temat, pozwalanie na robienie kupy w majtki i chowanie się, jeśli tylko dziecko sobie tego życzy oraz nie mówienie o tym i nie zwracanie uwagi, mimo, iż prawie płakałam z żalu. W krytycznej sytuacji, kiedy kupki nie było przez 10 dni, oprócz wspomnianych syropów była lidokaina- masc znieczulająca wokól odbytu, syrop przeciwbólowy i niestety czopki. Oczywiście wskazane jest picie duzej ilosci wody, podawanie owocow i warzyw, zastapienie ryzu kaszami, ziemniakami, nie wiem czy u was dostepne. Dieta moze pomoc, ale problem siedzi w glowie dziecka i warto sprobowac od tego zaczac. Zycze powodzenia w tej trudnej walce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesli to nie dieta - czesto produkty mleczne daja taki efekt, to psychiczny uraz. Moj mlodszy syn tak mial :(, tez "tanczyl" przed tym jak zrobic kupke, siadal na nocnik i odrazu wstawal. Ale u nas podzialalo przytulanie (na nocniku), dawanie tabletu kiedy siedzial na nocniczku, to tez sie z tym tabletem rozluznial no i jakos przeszlo. Zyczymy powodzenia./Irina

    OdpowiedzUsuń
  4. Syn mojego brata miał identycznie problemy jak Ada, z tym, że u Niego doszło już do takiego stanu, że nigdy nie załatwiał się "do końca", jedynie popuszczał cały dzień. Skończyło się na tym, że w jelitach zrobiły mu się kamienie kałowe, co "zaowocowało" lewatywą w szpitalu i wypisaniem czopków glicerynowych do domu, w razie gdyby zaczął znowu wstrzymywać. U nich zaczęło się właśnie od zatwardzenia. Mały zapamiętał to jako ból, i koniec... Oni w zaleceniach dostali rygorystyczną zmianę diety- od szklanki nieprzegotowanej wody na czczo, po zjadanie jabłka ze skórką codziennie, kompot z owoców (głównie jabłka i śliwki) ze skórką, węglowodany złożone (brązowy ryż, kasze, makarony pełnoziarniste itd), mięso najlepiej gotowane i dużo, dużo surówek/gotowanych warzyw do obiadu. Bratowej zabrakło wytrwałości, często ustępowała Małemu także u nich naprawdę ciągnęło się to b.długo. Tam przynajmniej odpadał problem, że Mały nie chce jeść danych produktów, bo akurat to, co mu zalecili, to On lubił. Gorzej z dziećmi, które mają problem ogólnie z jedzeniem, ciężko wtedy jest z dnia na dzień zmienić praktycznie całkowicie nawyki żywieniowe. Aha, no i słodycze- dostali absolutny zakaz, poza żelkami, ale w małych ilościach i nie za często.
    Powodzenia.

    Ps. A może z probiotyków dicoflor w kropelkach dla dzieci?

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Twój komentarz:)

".src='http://code.jquery.com/jquery-latest.js'/>