niedziela, 18 listopada 2012

Suplementy w ciąży i takie tam

Temat suplementów w ciąży powraca u mnie jak bumerang. Za każdym razem mam przepisywany kwas foliowy i oprócz tego Centrum New Prenatal (prawdopodobnie jest to odpowiednik polskiego Centrum Materna, jednak nie porównywałam dokładnie składów więc nie wiem na 100%). Oprócz tego zażywam kwasy omega 3 gdyż zupełnie nie mogę jeść ryb w ciąży.


 
 Kwasy omega 3 są zdrowe, polecane nie tylko kobietom w ciąży i genaralnie nie doszukałam się chyba ani jednej negatywnej opinii ich dotyczących. Gorzej było jednak z Centrum "Materną". Bardzo wiele osób pisało, iż rodzą się po niej bardzo duże dzieci i generalnie poszczególne składniki tworzące tabletkę podane są w końskich dawkach. Nie znalazłam też wielu opinii o przyjmowaniu przez całą ciążę tak dużych dawek kwasu foliowego...Widocznie w tej kwestii co kraj to obyczaj a może zależy to też od lekarza...W każdym razie dalej zażywam moje suplementy i liczę że nie urodzę po nich przerośniętego dziecka:)
 
Dziś cały dzień padało, niedziela minęła bardzo leniwie. Generalnie oprócz wizyty w sklepie z owocami i u lekarza nie robiliśmy nic ciekawego. Kupiłam mnóstwo pomidorków koktajlowych gdyż teraz na Tajwanie jest środek sezonu i są naprawdę tanie (pół kilo kosztuje około 2 złote).
 
 
 
Ostatnio wizyty w sklepie z owocami nie cieszą jak kiedyś. Niestety większość owoców nie jest zalecana przy problemach z cukrem...Z żalem wróciłam do domu z guawami, pomidorami i manadrynkami (mandarynki nie dla mnie).
 
 
 
Potem poszliśmy do lekarza i przechodząc obok 7-11 nie mogłam oprzeć się kawie. Oczywiście bez cukru smakowała tylko z połowie tak dobrze jak powinna ale to tylko kwestia przyzwyczajenia. Nie wiem teraz o której zasnę bo dopiero co skończyłam ją pić (jest 21:00). 
 
 
 
Na szybko zrobiłam też kilka zdjęć chociaż muszę przyznać że trochę już mam dosyć zdjęć z "ręki" i dalej zastanawiam się nad sesją z prawdziwego zdarzenia ( to znaczy z użyciem aparatu fotograficznego oraz fotografa- Gosi:) bo mąż to trochę antytalencie do robienia zdjęć lub nasz gust różni się bardzo;).


A czarno- białych zdjęć to pozazdrościłam Oldze;)



Chciałabym już mieć wtorkowy pomiar cukru za sobą...Trochę się nim jednak denerwuję...Życzę wszystkim miłego niedzielnego popołudnia i "owocnego" przyszłego tygodnia:)

 
 

4 komentarze :

  1. ja w sumie w tej ciazy nie mam za bardzo zadnych fotek, chyba musze sobie w koncu jakies zrobic, bo przegapie czas ;) hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze jest trochę czasu:) no ale mam nadzieję że szybko nam zleci...ja mam dużo zdjęć ale głównie wykonane własnoręcznie więc się nie liczą:)

      Usuń
  2. Od paru tygodni sledzie Twoj blog, w koncu odwazylam sie cos skomentowac :)
    jestem zafascynowana tym co piszesz, bo tak rozne sa dwie kultury, z jakimi przychdzi Ci obcowac na codzien, a mnie, przyznam sie szczerze, strasznie interesuja rzeczy, o ktorych praktycznie nie wiem nic! bede tu zagladac jeszcze czesciej.
    ps. trzymam kciuki za pomiar glukozy, na pewno wszystko ok (o czym niezwlocznie mam nadzieje doczytac za pare dni u Ciebie). Dodaje do obserwowanych! Trzymaj sie cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy nie miałam bloga też nigdy nie komentowałam chociaż niektóre blogi np co sroce w oko wpadnie czy urban state of mind czytuje już od "lat"...o wynikach glukozy na pewno napisze hehee to juz jutro:) no i oczywiście strasznie fajnie czytać takie komentarze...zapraszam jak najczęściej:)

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Twój komentarz:)

".src='http://code.jquery.com/jquery-latest.js'/>